niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 4

*Oliwia*
     Nieco skrzywiona przyglądałam się siedzącym wraz z nami w autokarze dziewczynom. Praktycznie każda z nich mówiła o czymś z podekscytowaniem wzmacniając swoje słowa gestami. W pojeździe panował chaos i zgiełk - nie było osoby, która mogłaby jakoś uspokoić te rozhisteryzowane fanki. Jedynym dorosłym był kierowca, ten jednak ukrył się za szklanym drzwiczkami, a w uszy włożył słuchawki. Szczerze mówiąc nie dziwiłam mu się - na jego miejscu postąpiłabym podobnie (oczywiście gdybym wcześniej nie uciekła widząc taki tłum wariatek).
     Mimo wszechobecnego harmidru między mną i Olą zalegała cisza. Cisza, której żadna z nas nie znała, bo w swoim towarzystwie nie mogłyśmy przestać rozmawiać. Ta gęsta i napięta atmosfera pojawiła się już wcześniej, ale każda z nas stłumiła ją śmiechem. Dopiero teraz, gdy Angelica wraz z Alą siedziały kilka rzędów siedzeń za nami stała się zauważalna. A wiecie co było w tym wszystkim najgorsze? To, że wszystko stało się przeze mnie - właśnie wtedy kiedy zaczęłam wydzierać się na Alę.
     W końcu, biorąc uprzednio kilka głębokich wdechów, przerwałam milczenie:
- Dlaczego tu są same dziewczyny? I do tego takie nienormalne? - zrobiłam cierpiętniczą minę
- Nie same - przyjaciółka pokręciła głową - Tam, na samym przodzie - wskazała palcem we wspomnianym wcześniej kierunku - siedzi czwórka chłopaków. I z tyłu jest jeszcze chyba z pięciu.
- To dobrze. Czy wyglądają na normalnych? - spytałam trzymając w myślach kciuki
- Chyba tak - Ola wzruszyła ramionami po czym pochyliła się by wyszeptać mi coś do ucha - Jeden jest podobny do tego Janusza od Angel.
     Na te słowa obie wybuchłyśmy głośnym śmiechem, ale nikt nie zwrócił na nas uwagi. Każdy pochłonięty był dyskusją na temat "wspaniałego 1D". Wtedy właśnie stwierdziłam, że kłótnia skończona, a wszystko co było odeszło w niepamięć. Teraz pozostało jeszcze znów wkraść się w łaski pozostałych dwóch przyjaciółek

*Angelica*
     Siedziałyśmy z Alą prawie na samym tyle, ale były to dobre miejsca - idealne do obserwowania otoczenia. Zamiast ludzi zaczęłam jednak od wnętrza luksusowego autokaru. Pojazd miał przyciemniane szyby i siedzenia obite jasną, przyjemną w dotyku skórą. Niedaleko nas znajdował się barek, a trochę dalej toaleta. W zagłówku każdego fotela wbudowany był nieduży tablet i byłam pewna, że jest tu też wi-fi. Cały czas nie mogłam wyjść z podziwu - Ci chłopacy musieli być naprawdę strasznie dziani. Po dokładnej analizie każdego przedmiotu postanowiłam zająć się ludźmi, było nas około pięćdziesięciu w tym jedenastu chłopaków. Większość dziewczyn stanowiły walnięte Directionerki nie mogące się uspokoić po spotkaniu ze swoimi głupimi idolami. Dobrze, że Ola się tak nie zachowywała.
     - Wiesz może gdzie oni są? - z zamyślenia wyrwał mnie głos siedzącej obok mnie Alicji
- Jacy "oni"? - spytałam marszcząc czoło.
     Dziewczyna zniecierpliwiona przewróciła oczami, a potem z głośnym westchnieniem rzuciła jak gdyby od niechcenia:
- No One Direction.
- Nie mam pojęcia - odpowiedziałam tylko - A dlaczego tak cię to interesuje - spytałam po chwili bacznie przyglądając się koleżance. Od kiedy ten zespół ją obchodzi? Czy źle pamiętam, że byłaby pierwszą osobą, która ustawiłaby się w kolejce do wydrapania im oczu?
- Nieważne. Zapomnij - zbyła mnie machnięciem ręki, a ja więcej już o to nie pytałam. Nie lubiłam być natrętna.
     Nie mogłam jednak nie zauważyć jak cały czas wyciągała szyję by lepiej móc widzieć drzwi i jak jej oczy raz po raz szukały kogoś w tłumie.


Dobrzee. Rozdział jest. Przepraszam, że ostatnio takie długie przerwy, ale nie mam weny ;(
Ostatni rozdział schrzaniłam totalnie i ten pewnie też nie jest lepszy.
No i proszę o jakąś motywację do częstszego pisania jeśli rzeczywiście się Wam to podoba.